Przed pracą na Wetlińską

DSC_5143aDSC_5122DSC_5190DSC_5121DSC_5139DSC_5182DSC_5149DSC_5168DSC_5160DSC_5152                           DSC_5186DSC_5128

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed pracą na Wetlińską. Dzwoni budzik . Zegar wybija 3 00. Wieczorny zapał wyjścia na połoninę słabnie. W letargu wskazówki przesuwam o 20 minut w przód . Leżę i w pewnym momencie doznaję olśnienia. Wschód przed 5, a gdzie czas na dojazd do Ustrzyk Górnych i wejście na połoninę??? . Przeliczyłam się z czasem. Wyskakuję spod kołdry jak poparzona. Szybka kosmetyka i już siedzę w samochodzie gnając ile wlezie. W ciemnościach iskrzy się żółto- jaskrawy lizak. Dobry wieczór Straż Graniczna. Tym razem i znajomości nie pomagają. Dokumenty do kontroli proszę ……….Panowie jestem fotografem przyrody, wschód mi ucieknie. Trudno. Trzeba było wcześniej wstać. WOJNA IDZIE, musimy dokładnie sprawdzać ……….. Słowa te zagrzmiały jak grom z jasnego nieba i stale siedzą w mej głowie. Docieram spóźniona tylko 6 minut. Ewa wita mnie ze smutną miną, oznajmiając, że słońce wschodzi o 4. 45 i nie zdążymy. Decydujemy wejście na Wetlińską, bo to największe szanse. Spóźnimy się, ale oddech nieograniczoną wolnością pcha nas do góry. W lesie ponuro, ptaszki śpiewają, a przed nogami przemykają brązowe myszki. Docieramy do szczytu. Wstające słońce otula promieniami zmrożone pagórki zatrzymując się to na jednym, to na drugim. Blada zieleń przebija się przez zeschłe rudawe liście, gałęzie i trawy. Intensywny zapach parującej ziemi wdziera się przez nozdrza. Wiosna. Słaba przejrzystość, ale i tak światło muskające połoniny daje niepowtarzalny klimat. Cisza i błogi nastrój rekompensuje wczesne wstawanie. Wnikliwe spojrzenie na tajemnicze ukraińskie połoniny……WOJNA IDZIE…………… Nieprzerwanie nasuwa się pytanie, dlaczego ktoś ma decydować o mojej wolności, o moim życiu? . DLACZEGO???????????????? Bezsilność i żal………. Słońce skrywa się za chmurami. Czar pryska. Szybkie zejście i już za 1,5 godziny siedzę przed klawiaturą popijając poranną kawę jak gdyby nigdy nic, a jak wiele………