Kobiety i konie

Nie wolno się przyzwyczajać  do wykonywanego zawodu. Jeżeli ktoś za bardzo go kocha, to staje się nudny. Podobnie jest z kobietami. Chcesz zdobyć kobietę, musisz jej nie kochać, wtedy ona się Tobą zainteresuje. Jeżeli ją kochasz, jesteś nudny i upierdliwy.

To jakie jest wyjście?

Trzeba mieć to wszystko w …

Nie wierzę. Musisz kochać tę pracę skoro wykreowałeś tak  dużo wspaniałych ról.  A może wystarczy mieć tylko dystans?

Na pewno. Kocham pracę w tym zawodzie. Kocham ludzi, z którymi pracuję, spotkania do późnych godzin nocnych w hotelu, planowanie akcji.  Kocham to, że z każdym filmem spotykam nowych ludzi. I to jest piękne. Natomiast nie kocham samego grania.

Dzięki tym kreacjom możesz się poszczycić przydomkiem polskiego macho, którego przyznam, że sama nie pochwalam.

Ale to wy, dziennikarze, tak mnie nazwaliście. Niezupełnie do końca do tego pasuję. ………….Dalsza część wywiadu w świątecznym  magazynie Konie i Rumaki Zapraszam

 

Uzależniony od adrenaliny

Jeden sport staje się furtką do kolejnego. To co mnie pcha do nich wszystkich, to możliwość  poznania niezwykłych ludzi w sytuacji, gdzie nie oddzielamy się garniturami, rożnymi profesjami czy wiekiem. Występujemy jako ludzie, a nie jesteśmy etykietami społeczeństwa. Przede wszystkim to pole do poznania  siebie, swoich reakcji, myśli i odruchów w bardzo rożnych sytuacjach. To też cudowna sposobność pracy nad sobą i swoim wnętrzem. Możemy  pokonywać  własne  lęki i  swoje bariery sportowe.  Uczymy się jak sobie z nimi radzić w codziennym życiu. Musimy mieć świadomość, że bywają gorsze dni i powinniśmy  je akceptować jako część procesu rozwoju. Uczymy się jak ćwiczyć nawet kiedy nie wychodzi. To wszystko bardzo przydaje się w życiu.
Wiecej w rozmowie z Pawłem Stalińskim w listopadowym magazynie DSC_9070Paweł Saliński f Konie i Rumaki

Konie były dopełnieniem naszego podróżowania z Elżbietą Dzikowską, polską podróżniczką rozmawia Inka Wieczeńska

Przemieszczała się  pani na bieszczadzkich hucułach.

Musiałam spElżbieta Dzikowska fot . Inka Wieczeńska faceróbować  jak one sobie radzą w tak trudnych warunkach. I okazało się , że całkiem nieźle im to idzie.  Dosiadłam ich w Ośrodku Turystyki Konnej „ Ostoja”*1 Józefa Kuśnierza, gdzie zostałam zaproszona na podkarpacki rajd, ale to dla bardzo wytrawnych koniarzy, nie takich debiutantów jak ja. Jeździłam także u bieszczadzkiego kowboja, Henryka Victoriniego, prawdziwej bieszczadzkiej legendy , samotnika, dla którego najważniejsza jest harmonia natury i wartości wypływające z obcowania z nią na co dzień, człowieka żyjącego pięknie bez zdobyczy i zagrożeń cywilizacji.

Jest  Pani odważna, dosiadając konia w tak trudnych terenach.

Nie boi się ten , kto jak ja  nie ma wyobrażenia o niebezpieczeństwach, albo ich po prostu nie zauważa. Nie wiem, czy dobrze o mnie świadczy, ale przecie nieźle trwam…. Więcej we wrześniowym magazynie „Konie i Rumaki” ” Zapraszm

Kończy się okres kowboi

Marek Włodarczyk komisarz  ZawadaDlaczego kończy się okres kowboi dowiecie się rozmowie z kultowym komisarzem Zawadą, Markiem Włodarczykiem. Cała rozmowa w kwietniowym magazynie Konie i Rumaki dostępnie w Empikach.
” Obserwując Pana na parkurze można się doszukać typowego zacięcia sportowego.
Nie, to raczej jazda rekreacyjna. Moi synowie mocno mnie wyprzedzili w jeździe konnej. Jeżdżą bardzo dobrze od wczesnych lat, do dzisiaj. Najmłodszy syn również dobrze skacze. Moje jeździectwo sprowadzało się bardziej do jazdy na potrzeby filmu. Pamiętam niemiecki film. Połączenie starożytności ze współczesnością. Jeździliśmy konno w sklepie, w którym sprzedaje się materiały budowlane od gwoździa do drzwi. Galopowaliśmy między regałami, a ludzie chowali się za półkami. Myślałem, że to nie jest do wykonania. Ale się udało, tylko trochę narzędzi pospadało i wyszło całkiem dobrze. Tę scenę uważam za swój duży wyczyn. Było trochę tych kostiumowych filmów i polskich i bułgarskich.
Najwięcej zagrał Pan w niemieckich filmach, gdzie krew mroziła się w żyłach.
Z pewnością niemieckie przeważały. Pamiętam scenę z jednego z filmu, gdzie grałem bandytę. Uciekałem policji w centrum Berlina miedzy jeżdżącymi tramwajami. Scena rzeczywiście mocna, kręcona w trakcie normalnego ruchu ulicznego. Reżyser tylko ostrzegł motorniczego, że kręcimy film i za chwilę przebiegnie aktor, żeby zachował ostrożność. Motorniczy się rozochocił. Ruszył wielkim pędem. Biegnę, za mną operator z kamerą, ale widzę, że tramwaj zbyt szybko jedzie i mogę nie zdążyć. Szybkie myśli przebiegają po głowie; zwolnić czy biec?. Przebiegłem prosto przed nadjeżdżającym tramwajem, odcinając policjantowi dostęp do mnie. Uf. Udało się”
Wiecej w magazynie zapraszam.

Muzyka Balangi i Ferdek Kiepski, czyli rozmowa z Eugeniuszem „Siczką” Olejarczykiem

7 fejMuzyka, balangi i Ferdek Kiepski z Eugeniuszem  „Siczką” Olejarczykiem- legendą KSU rozmawia Inka Wieczeńska

I.W. Geniu, siedzę poniżej Laworty u stóp ścielą  się Ustrzyki Dolne, to cudowne miejsce do sesji zdjęciowej i  wywiadu? „Siczka” Inka nie mogę. Dzisiaj koncertujemy u Giera w Kalnicy, a przed nami cała noc, nie dam rady. My już balujemy. Śmiech.
Więcej